Niech się pani pomodli - Śpiewnik - Żołnierze Wyklęci - Wilcze Tropy

Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956

Śpiewnik

NIECH SIĘ PANI POMODLI

(autor nieznany, na mel. Chryzantemy Złociste)

 

Zmrok zapadał szarosielankowy,    a d

z łąk skoszonych aromaty szły,    E a

Wiatr coś szeptał, tuląc drzew korony,    a d

z dala we wsi ujadały psy.    E a

Wtem słychać zgiełk i turkot wielu wozów,    G C

młodych głosów nawoływań moc,    d F E

To nadciąga partyzancki obóz,     a d

by zajmować kwatery na noc.    E a

I był tam ktoś, tak bardzo zadumany,    G C

co w oczach miał idei wielki cel.    d F E

Ktoś, kto tańcząc ze mną leśne tango,    a d

z cicha szeptał dziwne słowa te: E a

Niech się Pani pomodli, dzisiaj w mojej intencji,    aEa

bo wyprawa mnie czeka, niebezpieczna i zła.    aEa

Może Pani modlitwa, będzie dla mnie skuteczną    aEa

i uchroni od złego, tego co prosi tak.     aEa

I minęło tyle długich dni od tej chwili,    aEa

a ja wciąż przed oczyma obraz w sercu ten mam.    aEa

Kiedy słońce zachodzi, zmierzch ku nocy się chyli,     aEa

a ja słyszę wciąż turkot i zgiełk wozów ten sam.    aEa

Lecz odszedł ktoś, tak bardzo zadumany,     G C

co w oczach miał idei wielki cel.    d F E

Ktoś, kto tańczył ze mną leśne tango,     a d

i z cicha szeptał dziwne słowa te:    a E a

Niech się Pani pomodli, dzisiaj w mojej intencji,    aEa

bo wyprawa mnie czeka, niebezpieczna i zła.    aEa

Może Pani modlitwa, będzie dla mnie skuteczną    aEa

i uchroni od złego, tego co prosi tak.     aEa

 „Niech się Pani pomodli ...”, to piosenka śpiewana w oddziałach partyzanckich Lubelszczyzny i Podlasia. Szczególnie popularna w oddziale Romana Dumy „Romana” wchodzącym do sierpnia 1945 r. w skład zgrupowania poakowskich oddziałów podległych por./mjr. Hieronimowi Dekutowskiemu „Zaporze”.

Prośba zawarta w tytule tego tekstu jest teraz równie aktualna, jak w czasach, w których tekst powstał i żył, wyśpiewywany przez partyzancką brać. To prośba o modlitwę za poległych i pomordowanych „ostatnich leśnych”. A jeśli kto nie zna słów modlitwy, niech po prostu wspomni tych straceńców, do końca wiernych, do końca mężnych, do końca wolnych. Przeszli, przepadli, dym tylko dusi i krzyk wysoki we mgle, we mgle ta fraza pochodzącego z czerwca 1944 r. wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego okazała się prorocza także dla Nich - Żołnierzy Wyklętych. Dali z siebie wszystko. Poszli, używając wyrażenia Andrzeja Bobkowskiego, emigracyjnego polskiego pisarza, na udry z komunistami, nie na pertraktacje lub, jak powiedział jeden z żołnierzy „Zapory”: Poszli na przepadłe. Walczyli w obronie wolności na śmierć, nie na życie, i dlatego w tej walce w znakomitej większości padli.

Niestety, w zbiorowej świadomości społeczeństwa polskiego nie istnieją. Ich krzyk, ten wysoki, z mgły, nie dochodzi do wrażliwości większości z nas. Wystarczy wspomnieć, że choć „Żołnierze Wyklęci” byli awangardą w walce z komunizmem, podczas hucznie obchodzonej w czerwcu 2009 r. dwudziestej rocznicy obalenia komunizmu w Polsce nie zostali nawet wspomniani.  

mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”