Trudny czas - Śpiewnik - Żołnierze Wyklęci - Wilcze Tropy

Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956

Śpiewnik

TRUDNY CZAS

(autor nieznany, na mel. Po Partyzancie dziewczyna płacze)

 

O Panie Boże przywróć nam Polskę,    a E

bo przeżywamy trudny czas,    E a A

A nasze życie takie tułacze    d G C

łaskawie spojrzyj na nas choć raz    d E a

 

Boże, jak ciężko w tym lesie siedzieć

i nie ma miejsca tu dla nas

Kochany bracie i przyjacielu

nie wydawajcie proszę nas.

 

A matka płacze i ojciec nie wie

że w okrążeniu jestem ja.

O mej ojczyźnie kochanej Polsce

nie zapominam nigdy ja.

 

Lecz wywalczymy kochaną Polskę

za którą leje się tyle łez

Za którą ginie tylu rodaków

Na ich mogiłach zakwitnie bez.

 

A ptaszka będzie śpiewać radośnie

że na wolności może żyć.

A biedna matka płakać żałośnie

bo syn jej będzie gdzieś w lesie gnić.

Piosenka śpiewana była „za drugiego sowieta”, czyli po lipcu 1944 r., w polskich poakowskich oddziałach partyzanckich walczących na terenach Nowogrodczyzny i Grodzieńszczyzny anektowanych przez Związek Sowiecki. Największą zwartą strukturą, działającą do 1949 r., był tam połączony Obwód AK Szczuczyn - Lida, dowodzony przez ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”. 

Ppor. Anatol Radziwonik „Olech”, „Mruk”, „Stary”, „Ojciec”. Nauczyciel z Iszczołnian, harcerz. W okresie okupacji niemieckiej dowódca plutonu w AK. Najwybitniejszy organizator polskiego powojennego podziemia na Ziemi Nowogródzkiej. Poległ wraz z oddziałem przybocznym w walce z NKWD 12 V 1949 pod Raczkowszczyzną. 

Ten niezłomny oficer (harcerz, w 1944 r. podkomendny legendarnego por. Jana Piwnika „Ponurego” w VII batalionie 77 pp AK), miał pod swymi rozkazami setki konspiratorów i partyzantów, broniących mieszkańców polskich kresów przed uciskiem i bezprawiem władz sowieckich. Walczyli z nadzieją, że „wywalczą kochaną Polskę”, a ofiara setek ochotników, którzy „nigdy nie zapominali o swojej ojczyźnie” i w końcu opłakiwani przez matki „gdzieś w lesie zgnili” nie pozostanie daremna. Oddział „Olecha” został rozbity w boju z NKWD w maju 1949 r. koło wioski Raczkowszczyzna. Poległ wówczas „Olech” i 10 jego podkomendnych. Śmierć w partyzanckich potyczkach, egzekucjach, katowniach NKWD i sowieckich obozach koncentracyjnych poniosła ogromna większość podkomendnych „Olecha”, w tym wszyscy dowódcy podległych mu pododdziałów. Nieliczni, którzy przeżyli, wychodzili z łagrów dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych, ostatni żołnierze „Olecha” wyszli z nich w latach siedemdziesiątych! Komuniści starannie zadbali, by o losie tych katorżników nikt się nie dowiedział. Wszak w zniewolonej przez komunistów Polsce panowała wówczas „mała stabilizacja”, a władze Związku Sowieckiego przekonywały wolny świat o rzekomo „ludzkiej twarzy” systemu komunistycznego.

Śmierć „Olecha” położyła kres zorganizowanemu polskiemu oporowi przeciw sowietom na Ziemi Nowogródzkiej, jednak jeszcze do połowy lat pięćdziesiątych walka zbrojna na tym terenie była kontynuowana przez drobne grupki „ostatnich leśnych” i nawet pojedynczych partyzantów. Tekst piosenki wydaje się znakomicie oddawać atmosferę końcowego etapu partyzanckiej walki ostatnich obrońców Polskich Kresów, osamotnionych, osaczanych przez agenturę komunistyczną, tropionych przez obławy NKWD i ginących przy biernym, przyzwalającym milczeniu wolnego świata za „żelazną kurtyną”.