"Żołnierze Wyklęci" Mazowsza i Podlasia 1944-1952 - Esej - Żołnierze Wyklęci - Wilcze Tropy

Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956

Esej

"Żołnierze Wyklęci" Mazowsza i Podlasia 1944-1952

 INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ

KOMISJA ŚCIGANIA ZBRODNI PRZECIWKO NARODOWI POLSKIEMU

 

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski

 

„Żołnierze Wyklęci” Mazowsza i Podlasia 1944-1952

 

„Nie obchodzą nas partie, te czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej! [...] Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny, czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny So­wietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię”.

(z ulotki kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”, podlaskiego dowódcy 6 Brygady Wileń­skiej – 1946 r.).

 

„Żołnierze Wyklęci” – pierwsi, którzy stawili opór władzy nieludzkiej

Nie było chyba ludzi bardziej zaciekle atakowanych przez komunistyczną propa­gandę, niż ci, których dzisiaj nazywamy „Żołnierzami Wyklętymi” lub „ostatnimi leśny­mi”. Mamy tu na myśli uczestników podziemia niepodległościowego, stawiających zbrojny opór komunistycznej dyktaturze instalowanej w Polsce przez Związek Sowiecki. Powo­jenne podziemie, ze względu na swą liczebność i szerokie poparcie społeczne, powinno być postrzegane jako narodowe powstanie antykomunistyczne. Wbrew twierdzeniom histo­ryków doby komunizmu oraz ich duchowych spadkobierców „Żołnierze Wyklęci” nie byli epigonami Polskiego Państwa Podziemnego, których ofiara okazała się daremna, wręcz bezsensowna. Dziś postrzegamy ich jako pierwszych, którzy podjęli walkę z nieludzką dyktaturą komunistów. Podjęty przez nich ruch zbrojny to pierwszy wolnościowy zryw społeczeństwa po utracie przez Polskę niepodległości w latach 1944–1945. Wspomniani historycy doby komunizmu ze względów oportunistycznych, lub w przypadku marksistów ze względów „ideologicznych”, nie chcieli przyjąć do wiadomości, że „Walka beznadziejna, walka o sprawę z góry przegraną, bynajmniej nie jest poczynaniem bez sensu. [...] Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy w imię której się ją podjęło, ale w wartości tej sprawy” (prof. Henryk Elzenberg).

Było też powojenne podziemie zbrojne do czasu powstania w 1980 r. NSZZ „Solidarność”, największym ruchem społecznym przeciwstawiającym się – i to w sposób czynny – reżimowi komunistycznemu narzuconemu nam przez Związek Sowiecki. W 1945 r. skupiało w swych szeregach około ćwierć miliona konspiratorów, w tym 20 tys. żołnierzy oddziałów leśnych, walczących z bronią w ręku (wszak to tyle, co w kulminacyjnym momencie Powstania Styczniowego w lecie 1863 r.!). Wraz z członkami rodzin i osobami niezorganizowanymi, wspierającymi pomocą podziemie, w ruch ten zaangażowanych było z pewnością ponad pół miliona osób. W pamiętnym 1945 r. skala zbrojnego oporu była tak wielka, że gdyby nie dywizje sowieckie stacjonujące na terenie Polski, uzurpatorska władza komunistyczna zostałaby w naszym kraju zmieciona z powierzchni ziemi dosłownie w kilka tygodni. Walka polskich niepodległościowców toczyła się jednak w całkowitym osamotnieniu, przy milczącym przyzwoleniu „wolnego świata”. Kolejne lata dramatycznej, samotnej walki powodowały kurczenie się szeregów konspiratorów. Jednak jeszcze w 1949 r. działały struktury szczebla okręgowego (wojewódzkiego) i walczyły oddziały leśne. Ostatnie strzały w tej walce padały jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Symboliczny koniec epopei „ostatnich leśnych” to śmierć Józefa Franczaka „Lalka” w walce z „bezpieką” w październiku 1963 r. Faktycznie jednak kres owej konspiracji „wyklętych” przyniósł dopiero 1989 r. – do tego momentu komunistyczny aparat represji konsekwentnie ścigał i inwigilował żołnierzy podziemia niepodległościowego i ich rodziny, i do tego momentu wielu z nich ukrywało się pod fałszywymi nazwiskami.

...

Cały esej dostępny tutaj